Tak, tak… tym oto wpisem rozpoczynamy serię wpisów przedświątecznych z yasminsmellowymi inspiracjami kulinarnymi… Jako dziecko lat ’80 to głównie dostępność pomarańczy i ich zapach (świeżych lub karmelizowanej skórki pomarańczowej) był swoistą zapowiedzią świąt Bożego Narodzenia. Dlatego ciasto pachnące pomarańczami musiało się znaleźć w zestawieniu jako pierwsze i rozpocząć cykl pt. „Boże Narodzenie” 2019… welcome welcome…

 

Wspomnień z okresu dzieciństwa kojarzących się z grudniem i świętami Bożego Narodzenia mam masę. Oprócz zapachu pomarańczy, jest to zapach maku oraz klejących się i aromatycznych fig. Niech to będzie mała zajawka i zapowiedź kolejnych wpisów kulinarnych na blogu…

 

 

Jak to bywa na blogu i na Wiśniowej, ciasto jest tradycyjnie już ( 🙂 ) bezglutenowe. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zrobić z niego wersję glutenową i zamienić kokos na mąkę pszenną. Jeśli się na to zdecydujesz, to pokusiłabym się, aby jednak trochę kokosu przemycić, bo bardzo fajnie podkręca i dopełnia smak pomarańczy…

Ciasto pachnące pomarańczami

Składniki:
  • 2 duże pomarańcze (a najlepsze będą te z cienką skórką)
  •  200 gram wiórek kokosowych
  •  6 jajek
  •  pół szklanki cukru (jeśli pomarańcze są mało słodkie, to możesz dać więcej)
  •  3 łyżki mąki kukurydzianej
  •  1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
Wykonanie:

Pomarańcze należy wyszorować, a następnie gotować 2 godziny. Wystudzić, pokroić na cząstki razem ze skórką (wyciąć środek, wyjąć pestki) i zblendować.

Jajka z cukrem ubić na puszystą masę. Dodać puree z pomarańczy i dokładnie wymieszać. Następnie dodać przesianą mąkę, kokos oraz proszek do pieczenia i delikatnie wymieszać.

Ciasto wlać do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia i włożyć do piekarnika nagrzanego do 170 stopni. Piec około 60 minut – u mnie góra i dół + termoobieg.