Kulinarnie

Naleśniki czekoladowe i wcale nie pierwsze truskawki w tym roku

 

Czasem przychodzi do mnie chęć na… na coś mocno niesprecyzowanego, jednak wcale nie banalnego… wiem, że czegoś chcę i musi to być to, ale zupełnie nie wiem co to ma być… brzmi po babsku? Po kobiecemu? Całkiem możliwe, bo mój Mężuś w ogóle tego nie pojmuje… Jak może się chcieć czegoś określonego, czego nie da się zdefiniować… Tak też było kilka dni temu, gdy chodziły za mną naleśniki czekoladowe. Rzecz w tym, że nie byłam tego świadoma przez dobre dwa, a może i nawet trzy dni… chodziło to za mną, przyczepiło się jak przysłowiowy rzep psiego ogona. Odpaść nie chciało, ni cholery… ups… czy na blogu wypada napisać „ni cholery”? Nie do końca jestem pewna, jednak patrząc na to, że to jest mój blog, to obstawię, że mogę…

 

Wracając do naleśników, to chciało mi się czegoś pospolitego, ale w wyrafinowanej formie… żeby to było swojskie, ale tak jakby z wyższej półki… I musiało mieć truskawki. Nie wiem czy wiecie, choć jeśli byliście ze mną już w zeszłym roku, to raczej na pewno wiecie, że uwielbiam truskawki. Tak mam, że sezon u mnie trwa stale i zawsze jakieś truskawki w zamrażalniku mam. Świeże również już na stole królowały, jednak jeszcze trudno trafić dobre, a niestety ale nie każda odmiana szklarniowa jest zacna. Drogą eliminacji, bo na naleśniki wytrawne z truskawkami chęci nie miałam, padło na słodkie. I tam już jak po nitce do kłębka bardzo szybko okazało się, że musi być czekolada i miód…

By nie robić czekoladowego nadzienia, bo każdy potrafi zrobić czekoladowe nadzienie, postanowiłam pobawić się z czekoladowym ciastem naleśnikowym. W wersji bezglutenowej rzecz jasna, bo z rzeczonym glutenem nadal omijamy się łukiem. Czasem szerszym, czasem węższym, jednak dla zasady… i lekkiego brzuszka padło iż muszą być bezglutenowe!

Zanim ciasto wymieszałam to znów wróciły mi głosy w głowie jak fajną i przyjazną dziedziną życia jest kulinaria… nic nie jest na sto procent przesądzone, można zapędzać się w przeróżne zakamarki własnych chęci oraz chętek i z gracją kombinować. Uwielbiam to, że bazując na jednym jedynym przepisie można osiągnąć kilka do kilkunastu wariacji… za każdym razem może być inaczej, bardziej mocno albo bardziej lżej… wiecie o co mi chodzi…

Pomyślałam, że te naleśniki to genialna opcja na majówkę. Szybka, prosta a taka inna… myślę, że genialnie sprawdzi się na majówkowe śniadanko, na podwieczorek lub kolację. Powyższe nie szkodzi, by zapodać sobie słodki obiad, w końcu kto komu na majówkę zabroni… gdy okrasisz to truskawką będzie już całkiem pod majówkę pasowało, choć… nie upieram się i prażone jabłko czy solony karmel również tutaj spasują!

 

 

Czekoladowe naleśniki

Składniki:
  •  1 szklanka mąki gryczanej
  •  2 duże łyżki gorzkiego kakao
  •  2 jajka
  •  1 szklanka mleka kokosowego
  •  0,5 szklanki ciepłej wody
  •  3 łyżki oleju ryżowego
  •  cukier jeśli lubisz słodsze naleśniki – ja nie dałam

 

Wykonanie:

Wszystkie składniki wymieszaj porządnie i odstaw na kilka minut. Posmaruj patelnię olejem, przemieszaj ciasto i smaż naleśniki. Nie ma potrzeby dokładać oleju na patelnię.

 

Propozycja podania:
  •  twarożek z miodem oraz gorącymi truskawkami
  •  masło orzechowe oraz kajmakiem
  •  jogurt z bakaliami oraz solonym karmelem

Smacznego 🙂

 

2 komentarze

    • Yasminsmell

      Najczęściej stosuję domowo robione mleko kokosowe, albo kupuję Real Thai ale w kartonie 1 litrowym – ma super skład, a taka pojemność wychodzi najkorzystniej. Zawsze zwracam uwagę na skład, by było tylko mleko plus woda, bez zbędnych dodatków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *