Przemyślenia

Zobacz kotku co mam w środku

 

Zdarza się, że pytacie o moją relację z Bogiem. Szczególnie na koncie na Instagramie, na którym co jakiś czas w relacji pojawia się Biblijny cytat. Gdy zaczęłam je wrzucać, przeszło mi przez głowę, iż nie będzie na nie zainteresowania, jednak… okazało się zgoła inaczej. Temat Boga, tak bardzo kontrowersyjny w naszym społeczeństwie, jest i równocześnie zaczyna być istotny dla wielu osób. Bez względu na wyznanie, miejsce zamieszkania, sytuację prywatną coraz więcej ludzi zaczyna patrzeć w Jego kierunku.

Dlaczego uważam, że temat ten jest kontrowersyjny? Wywołuje napięcie w rozmówcy. Tak to wygląda z mojego, ale i z wielu chrześcijan doświadczenia. Jeśli jeszcze rozmowa kręci się wokół przykładowo Kościoła Katolickiego, to spotykamy się ze sporą aprobatą lub negacją wspomnianego… kościoła jako organizacji. Kiedy rozmawiamy o organizacji to możemy odnieść się do niej, do zwyczajów tam panujących, skandali i skandalików, znajomych i w 99% omijamy siebie. Mnie chodzi o padnięcie samego słowa ‚Bóg’ oraz zderzenie się z tym. Ono dotyczy nas. Osobiście. Naszej relacji z Nim lub jej totalnego braku. I jeśli rozmowa nie toczy się z osobą, dla której Bóg to życie, to wkrada się napięcie. Oburzenie, że ktoś wnika, choć to nie jest prawda, w osobistą strefę, której… nie tyka się? Hmmm?

W żadnej mierze nie chodzi mi, by czepić się Kościoła Katolickiego. Nie chodzi mi o to, by czepić się jakiejkolwiek denominacji. Chcę czepić się Biblii i tego co w niej znajdujemy. Urodziłam się w rodzinie katolickiej, spędziłam też kilka lat w kościele baptystycznym. Jeśli miałabym, na potrzebę rozmowy z kimś i wyjaśnienia sytuacji, wcisnąć się w jakiekolwiek ramy, to najbliżej mi do nurtu ewangelicznego oraz biblijnego modelu kościoła. Organizacyjnie w moim sercu rozsiadła się Polska Diakonia Ewangeliczna, której główne słowo (diakonia) oznacza ‚służbę’. Zrzynając ze strony wspomnianej Diakonii: „jesteśmy społecznością ewangelicznie wierzących chrześcijan, których łączy pragnienie służenia całemu Ciału Chrystusa w Polsce w oparciu o słowa Pisma: J 17:21 oraz Ef 4:11-13” – nie da się tego lepiej ująć!

Na co dzień udzielam się i jednocześnie sama wzrastam w bielskim kościele domowym. Moim powołaniem jest być dla innych, służyć im tym, co sama wcześniej otrzymałam, tym co wcześniej mnie zbudowało oraz doprowadziło do miejsca, w którym jestem.

Przede wszystkim interesuje mnie człowiek, jego historia oraz obecna sytuacja. Uwielbiam słuchać jak Bóg działa w życiu innych, jak zmienia ich na przestrzeni czasu oraz pobudza do mówienia o Nim. Gdy ktoś żyje Bogiem, to nie da się tego przemilczeć. Przebywając z taką osobą, w którymś momencie to wychodzi. Zawsze.

 

Gdy ktoś interesuje się tym, co we mnie siedzi, zawsze kieruję go w stronę Biblii. Po to została nam dana, byśmy z niej korzystali samodzielnie lub słuchali nauczań na jej bazie. Dobrze jest również zderzyć się z osobą, która podzieli się z nami Ewangelią, opowie nam o Jezusie i tym, po co przyszedł na świat jako człowiek. Jednocześnie odpowie na pytania, wątpliwości oraz pomoże w kolejnych krokach.

Życie duchowe jest proste. Są tylko dwie drogi, bez możliwości przeniknięcia się, wypośrodkowania lub znalezienia złotego środka. Albo przyjmujesz Jezusa do swojego życia i idziesz z Nim ramię w ramię, albo idziesz sam i w konsekwencji po śmierci trafisz do piekła. Aby nie być ‚gołosłowną’ poniżej fragmenty Biblii mówiące o tym. Zwróć proszę uwagę nie ma moje słowa, a te poniżej.

 

„Jak jest napisane: nie ma sprawiedliwego ani jednego.” Rz 3,10

 

„Dlatego z uczynków prawa nie będzie usprawiedliwione żadne ciało w Jego oczach, gdyż przez prawo jest poznanie grzechu.” Rz 3,20

 

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, a miał życie wieczne.” J 3,16

 

„Jeśli nie będziecie pokutować, wszyscy tak samo zginiecie.” Łk 13,3

 

„Jeden bowiem jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus.” 1Tm 2,5

Oddałam swoje życie Jezusowi kilka lat temu. Oddałam, ochrzciłam się, później doświadczyłam chrztu Duchem Świętym. Różne momenty mnie przez ten czas spotkały – dalszej i bliższej relacji z Nim. Te momenty dalszej relacji zawsze były z mojego wyboru, bo to nigdy Bóg nie odchodzi od nas. Zawsze to On jest inicjatorem zdarzenia, zawsze On wyciąga rękę. Gdy my uświadamiamy sobie to, to On już dawno czeka. Z rozpostartymi ramionami, pełen miłości, troski oraz przygotowanego dla nas pokoju w sercu.

Bóg jest istotą mojego życia. Jest moją alfą i omegą. Początkiem i końcem. Dzielę się tym z Tobą, bo inaczej nie potrafię – w życiu każdego chrześcijanina przychodzi taki moment, gdy to wylewa się z niego. Bez względu na konsekwencje.

 

Szanuję Cię bez względu na to, na jakim etapie swojego życia jesteś. Bez względu na to co nosisz w sercu, czym się karmisz i w czym pokładasz swoje nadzieje. Szanuję Cię bez względu na wyznanie, poglądy i to czym się otaczasz. Jezus nie przyszedł na świat tylko dla mnie. Przyszedł dla każdego z nas. Dla mnie i dla Ciebie. Wszystko jest dostępne za darmo i na wyciągnięcie ręki. Jeśli tylko chcesz.

 

Jeśli masz chęć to czuj się swobodnie pisząc do mnie 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *