• Kulinarnie,  Po godzinach

    Domowy serek homogenizowany

      Jeśli jesteś ze mną już jakiś czas na tym blogu, to bardzo dobrze wiesz, że lubię dobre jedzenie i nie cierpię powszechnie znajdującej się w jedzeniu chemii. Przeraża mnie czym jesteśmy karmieni, a skład większości produktów przyprawia o palpitację serca. Nie chce wchodzić w skrajności i nie mówię, że wystrzegam się kupnych produktów w 100%, jednak najmocniej boli mnie masa niepotrzebnego świństwa w najprostszych produktach. Przez długi okres czasu robiąc zakupy spożywcze przechodziłam z żalem obok serków homogenizowanych. Mimo iż powinnam unikać nabiału to od czasu do czasu kupuję sobie. Serki homogenizowane uwielbiam, jednak zawsze przerażał mnie ich długi skład. Ulepszacze, barwniki oraz w wersjach słodzonych tony cukru. Chodziłam…

  • Salon,  Z Polski

    Letnie boho dodatki oraz zmiany na Wiśniowej

      Zmiany na Wiśniowej planowałam już… rok temu… No i sobie poplanowałam a życie swoim torem, a życie po swojemu. Marzyło mi się kilka delikatnych zmian, szczególnie w dużym pokoju, który stał się również moim pokojem pracy. Lubię przebywać w pięknym otoczeniu, dlatego tym bardziej zależało mi na dopieszczeniu tego pokoju. Zmian nie ma zbyt dużych, jednak zmieniło się sporo.     Drażni mnie kanapa i to już długi czas. To dlatego regularnie przykrywam ją kocami i narzutami, by stłumić jej mocny kolor. Sama w sobie nie jest zła, jednak przez lata opatrzył mi się głęboki fiolet. W tej chwili to już całkiem nie pasuje mi do koncepcji tego wnętrza,…

  • Po godzinach,  Uroda

    Ukłon w stronę PRL-u i szanowna Pani Walewska

      Myślę iż każde dziecko PRL-u kojarzy kobaltową buteleczkę perfum Pani Walewskiej. Kojarzy nam się ona z babciami, mamami lub ciociami. Często z zatęchłą i niemodną już nutą zapachową. Mnie zapach ten kojarzy się z wczesnym dzieciństwem oraz zapachem mojej Mamy. Buteleczka perfum stała zawsze na jej toaletce i była jej nieodzowną częścią. Często bywając w drogeriach zerkałam na niż ukradkiem, jednak nigdy nie myślałam, by sama po nią sięgnąć. Perfumy Pani Walewskiej dostałam w prezencie od mojego Teścia na ostatnie Boże Narodzenie. Dostałam je i nie do końca wiedziałam co z nimi począć. Byłam pewna iż nie odnajdę się w tym zapachu. Buteleczka stała w zaszczytnym miejscu i czekała…

  • moje słodkie ty, kochanie
    Nie-macierzyństwo,  Po godzinach,  Przemyślenia

    Moje słodkie ty, kochanie…

      Dzień za dniem leci i zleciało nam pięć lat małżeństwa. No prawie, bo zleci za kilka dni. Pięć lat jak z bicza trzasnął… Pięć lat. Sześćdziesiąt miesięcy. To spory okres czasu i wiele przez ten czas się podziało. Wiele szczęścia i spełnionych marzeń, oczekiwań, ale i łez, płaczu oraz smutnych dni. Myślę, że te plusy z minusami przeplatały się zgrabnie przez ten czas, kształtując nas na ludzi, którymi obecnie jesteśmy. Czy przez ten okres zmieniliśmy się? Ogromnie. Czy zmieniały nas głównie minusy? Zdecydowanie, bo właśnie taka jest natura ludzka. Dopóki wszystko idzie po naszej myśli, to nie zaglądamy wgłęb siebie, nie analizujemy i nie wyciągamy wniosków z kolejnych lekcji,…

  • Kulinarnie,  Po godzinach

    Słodko – ostry schab w marynacie

      Na Wiśniowej ciężki czas. Czas ciężki, bowiem Mr Hubby zawalony pracą i ciśnie codziennie po kilkanaście godzin. A jak to przeważnie z Panami bywa w ciężkim czasie – drażliwe toto ponad miarę. Odkryciem również żadnym nie jest iż męską drażliwość najlepiej załatwić dobrym jedzeniem. Mięsnym rzecz jasna i to cytując szanownego Mr Hubby „uczciwym mięsem”, co oznacza iż nie może to być drób…. Tak moje drogie, takie na Wiśniowej kwiatki… Spokój, luz i mir domowy cenię sobie jak mało co na świecie, a że obcowanie w kuchni jest dla mnie nader przyjemne, to postanowiłam zrobić coś smacznego, co zadowoli kubki smakowe wyżej wspominanego, a mi zagwarantuje zadowolenie Męża. Czy…

  • Po godzinach,  Przemyślenia

    Wrzesień jako początek, prawie jak wymiana kalendarza

      Mimo iż koniec wakacji nie dotyka mnie osobiście, to każdego roku zauważam ten moment. W tym roku jest jakiś szczególny, bo huknął burzami, wichurami oraz gwałtownym spadkiem temperatury. Od rana chodzę w dresie z kubkiem gorącej wody, aby się rozgrzać. Z największym kubkiem na dodatek. Wyglądam przez okno na szaro-bury świat i umęczone balkonowe kwiaty po wspomnianej burzy już rozgrzana gorącą wodą i… czuję pokój w sercu, czuję zadowolenie, czuję radość.   Mimo iż jestem potwornie zmęczona, mimo iż praca nuży mnie i męczy podwójnie, mimo iż jesteśmy nadal przed urlopem, a ostatnie tygodnie i miesiące to sznur zmian w moim życiu, to czuję się dobrze. Nie, żeby mi…