Ignasie w trasie

Samochodowy wypad majowy

 

Jaka w tym roku była majówka wszyscy wiemy, nie ma co się nad tym rozwodzić… Daleka była od naszych planów, daleka od marzeń i tęsknot pozimowych… Mimo to udało nam się wyskoczyć na samochodową przejażdżkę, na całodniowy wypad. Zrobiliśmy grubo ponad 800 kilometrów i mimo, że nie weszliśmy nigdzie, gdzie wejść chcieliśmy, to była to całkiem miła odmiana po dwóch miesiącach spędzonych w domowym zaciszu! Na cel podróży obraliśmy Dolny Śląsk, przecudowne miejsce na mapie naszej Polski. Magiczny i tak zupełnie inny od naszego Podbeskidzia.

 

Dolnym Śląskiem zaraził mnie mój Mąż. Mimo iż sporo z tych terenów znałam już wcześniej, to jednak On i nasze wspólne podróże w te rejony zaowocowały miłością do nich. Nie wiem co w tym regionie jest. Nie da się zaprzeczyć iż jest magicznie. Tereny totalnie inne od naszych, mimo że to również góry. Góry górom nie równe i Beskidów do bogactwa gór Dolnego Śląska daleko. Nie, żebym widziała je jako gorsze – ot zupełnie inne, różne… podobnie ma się rzecz z Bieszczadami, a o Tatrach to już w ogóle nie wspomnę! Ukształtowanie to jedno, ale charakter terenu to to, co najmocniej wpływa na charakter miejsca.

 

Przejechaliśmy kawał Polski, połaziliśmy po 3 miasteczkach / miejscowościach bez zbytniego zwiedzania – wiadomo… Dotarlismy do Książa, Włabrzycha oraz Kłodzka. Traktujemy to jako rozgrzewkę i marzą nam się 3 – 4 dni w dokładnie tych samych miejscach by rozpieścić swoje zmysły, poznać, dotknąć i posmakować… Nacieszyć się wolnością, słuchać dobrej muzyki i pić ulubioną kawę na stacjach benzynowych…

 

…Ehhh powiem Ci więcej – zjeść hot doga i to z bułką glutenową i nie dopytywać się pani co znajduje się w parówkach… Uwielbiam te momenty, bo wypracowaliśmy sobie totalny luz na wyjazdach. Umiemy świetnie się wtedy bawić w rytm najlepszej polskiej muzyki ostatnich dziesięcioleci… Achhh… Jak mi się chce… Jak mi się chce zrobić taki ‚Polska trip’ i jechać gdzie nas oczy poniosą, gdzie koła zawiozą. Stawać w każdym miejscu, który nas zauroczy. Mimo iż uwielbiam dalekie, zagraniczne podróże, to te nasze małe wypadowe kocham również. Świetna odskocznia od dnia codziennego, zmęczenia pracą i nadmiaru obowiązków… Ba – czasem bywa swoistą ucieczką od problemów, które jak wiadomo pchają się zawsze nieproszone…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *