W tym roku, a dokładniej w grudniu, minie 5 lat odkąd odwiedziłam mojego Brata i Jego rodzinę w Kanadzie. Wzięło mnie na wspominki, oj wzięło… Co rusz zapędzam Mr Hubby do oglądania zdjęć z tego wyjazdu. Opowiadam, co mu pokażę, jak tylko uda nam się do nich pojechać… A pojechać chcę bardzo, bo bardzo tęsknię za Bratem i resztą bandy!

 

W Kanadzie spędziłam zaledwie tydzień i nie powiem, bardzo mi się spodobała. Mimo to największym jej urokiem był fakt, iż pokazywali mi ją bliscy mi ludzie. Różnie się nam z Bratem układało i mieliśmy chwile wzlotów i upadków, jednak zawsze wszystkim podkreślałam i nadal podkreślam, że łączy mnie z Nim mocna więź i okrutnie – okrutnie za Nim i jego rodziną tęsknię! Mimo faktu, że wiem iż dobrze się tam mają, wielokrotnie marzy mi się mieć ich tutaj pod ręką! Jednak są na drugim kontynencie i co rusz zarzucają nas newsami jak im się tam żyje…

Kanada i Toronto kojarzy mi się z czystym powietrzem, ogromnymi parkami na terenie miasta, niezwykłą uprzejmością ludzi, wszechobecnymi gęsiami oraz pandami, które właśnie tam miałam okazję zobaczyć na żywo (zoo).

Część z Was, która zna mnie osobiście, często pyta a co tam w Kanadzie, a jak im się żyje, co dobrego u Pana Brata? Pomyślałam, że to świetny pomysł na specjalny post i sposobność, by mój Brat sam Wam o tym opowiedział…
…dlatego też… szanowne Panie i szanowni Panowie, serdecznie zapraszam do przeczytania wypowiedzi i odpowiedzi, na najczęstsze pytania jakie w tym temacie padały i regularnie padają… poniższa rozmowa jest historią mojego Brata Kuby i Jego rodziny: Martyny oraz Antka i Franka. Zapraszam!
Y: Dlaczego wybrałeś Kanadę? I dlaczego Toronto?

K: W wieku 17 lat byłem w Stanach Zjednoczonych na programie Work & Travel. Spodobał mi się wtedy amerykański styl życia. W zasadzie już wtedy zacząłem zastanawiać się nad życiem na innym kontynencie. Ostateczna decyzja w sprawie emigracji została podjęta podczas ostatniej klasy szkoły średniej. Nie widziałem dla siebie przyszłości w Polsce. Wybór Kanady wynikał wyłącznie z przyczyn formalnych. W tamtym okresie, z wykształceniem średnim nie było możliwości uzyskania wizy pracowniczej do Stanów Zjednoczonych. Z drugiej strony można było uzyskać jednoroczne pozwolenie na pracę w Kanadzie.

Warto nadmienić, że Kanada nigdy wcześniej nie była mi bliżej znana. Moja wiedza o niej nie odbiegała od stanu wiedzy większości Polaków. Z drugiej strony logika podpowiadała mi, że jest to kraj, który będzie w największym stopniu podobny do Stanów Zjednoczonych. Ciekawostką jest to, że sama decyzja została podjęta dosyć spontanicznie. Wiąże się to z
tym ciekawa historia.

Zdołowany faktem braku możliwości emigracji do Stanów Zjednoczonych postanowiłem pójść na wagary i w przeciągu tego dnia podjąć być może najważniejszą i najodważniejszą decyzję w swoim życiu. Poszedłem wtedy do KFC w Bielsku-Białej,
które w tamtym czasie było jednym z niewielu miejsc, w którym można było skorzystać z darmowego internetu.

W przeciągu kilku godzin przeczesywania Internetu udało mi się znaleźć informacje na temat tymczasowej emigracji do Kanady. Tego samego dnia podjąłem decyzje o wyjeździe, a niespełna pół roku późnej byłem już na pokładzie samolotu, który leciał do Toronto. Sam wybór Toronto był podyktowany warunkami finansowymi. Lecąc na dosyć skromnym budżecie, lot do Toronto był najtańszym kierunkiem z Polski.

Y: Czy czegoś się bałeś lecąc na inny kontynent? Leciałeś tam jako bardzo młody człowiek…

K: Brak rodziny oraz całkowity brak znajomych, lub jakichkolwiek innych kontaktów w Kanadzie był największą obawą. Od początku byliśmy z Martyną (moją żoną) zdani tylko i wyłącznie na siebie. Z drugiej strony nauczony otwartością i przyjaznością Amerykanów na innych ludzi, założyłem że Kanadyjczycy nie będą się diametralnie różnić. Bardzo wierzyłem, że Kanada przypadnie nam do gustu i byłem pozytywnie nastawiony do całego wyjazdu.

Y: Pierwsze różnice między Polską a Kanadą jakie zauważyłeś?

K: Pierwsze dwa miesiące mieszkaliśmy w samym centrum Toronto, które jest bardzo żwawe i ruchliwe o każdej porze dnia. W pierwszych dniach pobytu w Kanadzie rzucił nam się w oczy uśmiech na twarzy większości ludzi oraz wysoka temperatura (Kanada? Tu powinno być zimniej).

Y: Co jest trudne do przyzwyczajenia się dla Polaka mieszkającego w Kanadzie?

K: Największą różnicą, która jest od początku bardzo łatwo zauważalna jest to, że wszystko jest tutaj znacznie większe. Widać to na ulicach, gdzie typowy samochód to pick-up truck lub SUV. Średni kubek kawy na wynos jest rozmiaru dużej kawy w Polsce, jak nie lepiej.

Dosyć nietypowy jak na polskie warunki jest również sposób w jaki odpowiednik polskiego podatku Vat jest doliczany do cen. Wszystkie ceny w sklepach są wyrażone w wartościach netto. Właściwy podatek jest dopiero doliczany przy kasie. Warto zaznaczyć, że powodem tego jest, iż każda prowincja, czy terytorium może indywidualnie ustalić wysokość prowincjonalnej lub terytorialnej stawki Vat. Na przykład w Ontario całkowity podatek Vat to 13%, a większość
produktów podstawowej potrzeby jest z niego zwolniona. Wlicza się to tego większość żywności oraz ubrania i artykuły dziecięce.

Kolejnym trudnym do przyzwyczajenia się ewenementem, na skalę światową, jest obecność systemu imperialnego oraz metrycznego. W życiu codziennym oba systemy przenikają się płynnie. Zaczynając od mierzenia temperatury ciała w stopniach Celsjusza, upieczeniu ciasta w skali Farenheita, mierzenia temperatury powietrza w Celsjuszach a wody w skali Farenheita. W sklepie kupimy funt mięsa, ale nikt się nie obrazi, jeśli poprosimy o 200 gram szynki. Na budowie utniemy deskę długości jednej stopy, ale już połowa tej deski to będzie 6 cali. Sam cal jest niepodzielny i mniejsze części wyraża się ułamkiem, który nigdy nie ma wspólnego mianownika, więc porównywanie różnych części cala jest bardzo nienaturalne. Na autostradzie zobaczymy dystans wyrażony w kilometrach. Mleko kupimy w workach litrowych. Basen ma galony wody, a w jeziorze jest bardzo dużo basenów olimpijskich.

Y: A jak myślisz z czym miałby problem Kanadyjczyk chcący zamieszkać w Polsce?

K: Jest tego trochę. Przeciętny Kanadyjczyk nie byłby w stanie utrzymać poziomu życia do jakiego jest przyzwyczajony, przez negatywny stosunek cen do zarobków na bardzo dużą niekorzyść Polski. Kwestia zanieczyszczenia środowiska byłaby również bolesna. W Kanadzie jest to na tyle ważny temat, że był to nawet jeden z głównych elementów
przepychanki podczas wyborów do parlamentu federalnego. Natomiast największą ością niezadowolenia byłaby mała otwartość Polaków na innych ludzi oraz brak życzliwości i pogody ducha w życiu codziennym.

Y: Co spowodowało, że postanowiłeś nie wracać i zostać tam na stałe?

K: Kanada jest przyjaznym krajem do życia i jest nam tutaj dobrze. Jest to kraj otwarty na wszystkich i dający szerokie możliwości tym, którzy chcą i potrafią je wykorzystać. Bardzo szybko po przyjeździe otworzyłem swoja firmę i znalazłem zajecie, które przynosi mi sporą satysfakcje zawodową. Pracuje w branży, która praktycznie nie istnieje w Polsce, więc jakiekolwiek doświadczenie i wiedza jaką tutaj nabyłem, nie pomogła by mi w Polsce. Jednocześnie dwójka naszych synów urodziła się w Kanadzie i uważam, że czeka ich lepsza przyszłość w Kanadzie niż w Polsce.

Y: Opowiesz nam czym się zajmujesz na co dzień?

K: Jak wspomniałem wcześniej prowadzę swoją firmę. Zajmuję się obsługą basenów grodowych. Ze względu na wysoką wilgotność powietrza w Toronto i bardzo lepkie lato basen w ogrodzie nie jest tutaj niczym nadzwyczajnym. Pomimo, że obsługa basenu nie jest czynnością wysoce skomplikowaną, większość ludzi korzysta z pomocy specjalistów do jego obsługi.

Firma, która prowadzę oferuje kompleksowy wachlarz usług począwszy od otwarcia basenu po zimie, cotygodniowe czyszczenie, zamkniecie na zimę, serwis i wymianę urządzeń basenowych, renowacje i naprawy. Branża, w której pracuje ma charakter sezonowy. Wiąże się to z okresami kiedy mam ogrom pracy (głównie wiosna i jesień) oraz z okresem całkowitego luzu (zima), kiedy mam czas dla siebie.

Y: Jeśli miałbyś wymienić minus życia w Kanadzie, to co by to było?

K: Osobiście największym minusem dla mnie jest brak możliwości tanich podroży jak w Europie. Ogrom odległości pomiędzy największymi miastami oraz niska gęstość zaludnienia skutkuje brakiem możliwości kilkudniowej międzymiastowej podróży w obrębie Kanady. Kolej międzymiastowa praktycznie nie istnieje, co powoduje że samochód jest podstawowym środkiem transportu w obrębie prowincji. Z kolei na podróż do innych prowincji przy użyciu samochodu jest za daleko i jesteśmy skazani na lot samolotem. Bilety lotnicze w obrębie Kanady należą do jednych z najdroższych na świecie, ze względu na niską konkurencję i silnie uregulowany rynek.

Kolejnym mankamentem Kanady, a dokładniej okolic Toronto jest klimat i pogoda. Wbrew pozorom nie uważam tutejszych zim za najgorsze, aczkolwiek ciężko było się przyzwyczaić do temperatur odczuwalnych w granicach -30C z wysoką wilgotnością. Zdecydowanie bardziej uciążliwe jest lato w Toronto, kiedy temperatura odczuwalna potrafi dniami oscylować w granicach 40C, przy wilgotności 80-90%. Powoduje to, że jakikolwiek pobyt poza klimatyzowanym pomieszczeniem kończy się całkowitym przepoceniem już po kilku minutach.

Warto jednak nadmienić, że bez tego klimatu nie miałbym możliwości zajmować się zawodowo tym czym się zajmuję.

Kolejnym minusem życia w Kanadzie jest koszt usług teleinformatycznych. Dostęp do Internetu, jak również jakość usług telefonii komórkowej pozostawia wiele do życzenia. Usługi te są znacznie droższe niż w Polsce, przy bardzo marnej jakości. Jest to związane z małą konkurencją i dużym uregulowaniem rynku. Natomiast ciekawostką jest fakt ze dostęp do
szerokopasmowego internetu został uznany w Kanadzie jako podstawowa potrzeba człowieka. Mam nadzieje, że Kanada w tym temacie szybko się odbije.

Y: Czy jest coś polskiego za czymś tęsknisz, a nie masz do tego dostępu na miejscu?

K: Tak naprawdę jedynym o czym tęsknie jest brak reszty rodziny na miejscu. Spory dystans dzielący Polskę i Kanadę powoduje, że sama podróż jest dosyć długa i kosztowna. Przyczynia się do tego fakt, że rzadko jesteśmy odwiedzani oraz sami rzadko bywamy w Polsce (pomimo faktu, iż na tutejsze warunki jesteśmy w Polsce dosyć często – czyli średnio raz do roku). Poza tym w Kanadzie nie brakuje nam niczego innego. Mamy dostęp do wszystkiego co jest w Polsce (wliczając polskie jedzenie).

Y: Życie codzienne – jak bardzo różne jest od życia w Polsce?

K: Wydaje mi się, że codzienne życie nie odbiega szczególnie od tego do czego przyzwyczajona jest większość ludzi w Polsce. Jedną z różnic jest na pewno fakt, iż w przypadku dzieci, większość chodzi po szkole na wszelakie zajęcia pozaszkolne. Nasze dzieci trenują pływanie oraz piłkę nożną, więc często spędzamy czas po pracy na trybunie basenu lub obok boiska piłkarskiego. Dochodzą do tego wyjazdy na mecze czy zawody pływackie, co powoduje, że tygodniowo jesteśmy w stanie poświecić na to ponad 10 godzin. Nie wydaje mi się, że w Polsce jest aż taki kult wysyłania dzieci na różne sporty, czy inne zajęcia poza szkolne.
Oczywiście zajęcia na jakie zapisane są nasze dzieci mogą wskazywać na europejskie pochodzenie. Większą popularnością cieszy się tutaj hokej czy baseball, których my nie jesteśmy fanami.

Y: Czy często spotykasz na swojej drodze Polaków?

K: Wyjeżdżając do Kandy postanowiliśmy, że naszym celem jest jak najszybsze i najlepsze zasymilowanie. Od początku garnęliśmy do ludzi różnych narodowości, bez żadnych uprzedzeń. W związku z tym nigdy nie garnęło nas do specjalnego kontaktu z Polakami, chyba że zupełnie przypadkiem. Pomimo tego spotykam dużo Polaków ze względu na dosyć dużą Polonie w okolicach Toronto. Mamy kilku polskich znajomych, mam kilku polskich klientów oraz współpracuję z kilkoma polskimi fachowcami.

Y: Czy w Twojej okolicy działa Polonia? Mógłbyś o nich opowiedzieć?

K: W okolicach Toronto mieszka bardzo duża grupa polonijna. Historia polskiej emigracji do Kanady sięga czasów przed wojennych. Bardzo dużo ludzi przyjechało tutaj również w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, jako uchodźcy polityczni. Dzisiejsza emigracja to głównie młodzi profesjonaliści oraz rodziny osób już tutaj mieszkających. W samym Toronto jest polska dzielnica. Jest tutaj również kilka polskich restauracji, klubów, kościołów i sklepów. W publicznych bibliotekach można wypożyczyć książki w języku polskim.

Y: Kanada słynie z terenów przyrodniczych – jak daleko na północ udało Ci się dotrzeć?

K: Jestem wielkimi fanem kanadyjskiej przyrody i w wolnych chwilach często wyjeżdżamy w dzicz. Warto wyjaśnić, że już dwie godziny drogi od Toronto są już tereny tak dzikie, że nie ma tam zasięgu telefonii komórkowej, a odległości pomiędzy stacjami benzynowymi często przekraczają 100 km.

Kiedy nasi chłopacy byli mali jeździliśmy kilka razy do roku na campingi, natomiast od dwóch lat jeździmy na wyprawy canoe w miejsca, gdzie jesteśmy oddaleni od cywilizacji ponad 2 dni wiosłowania, bez żadnej alternatywy powrotu – no, chyba że samolotem, który ląduje na wodzie.

Chodzimy również na kilkudniowe wędrówki, gdzie w przeciągu dnia spotyka się ludzi, których można policzyć na palcach jednej ręki. W takich terenach nie ciężko o spotkanie z dziką fauną i mieliśmy już okazje zobaczyć między innymi niedźwiedzia, łosia, grzechotnika, wieloryba, jeżozwierza oraz mięsożernego żółwia, a to wszystko w naturalnym środowisku na wyciagnięcie ręki. Jeżeli chodzi o najbardziej wysunięte miejsce na północ będzie to wybrzeże Lake Superior. Na wschód udało nam się dotrzeć na fiordy Saquenay, które są jednym z najlepszych miejsc na świecie, aby zobaczyć wieloryby.

Y: Syrop klonowy to pamiątkowe must have; co jeszcze jest warte skosztowania?

K: W okolicach Toronto jest multum lokali serwujących lokalne dania z całego świata, wiec jest to z pewnością dobry wybór dla kogoś kto fascynuje się wszelakimi rodzajami kuchni. Natomiast sama Kanada nie ma swojej narodowej kuchni i narodowych potraw. Wyjątkiem jest tutaj prowincja Quebec w której wymyślono Poutine czyli frytki z serem cheddar polane sosem z mięsa wołowego. Od siebie dodam, że wartym skosztowania są również wszystkie produkty, które powstają przez odparowanie wody z syropu klonowego a są nimi odpowiednio masło klonowe, krówki klonowe oraz lizaki klonowe. Ciekawostką jest również to, że w Kanadzie, a dokładniej w Nowej Szkocji została wymyślona pizza hawajska.

Y: Z jakimi nacjami spotkałeś się w Kanadzie?

K: Jako multikulturowy kraj, w Kanadzie, a w szczególności w Toronto, można spotkać ludzi z najodleglejszych zakątków świata. Ponad 50 % populacji Toronto urodziło się poza granicami Kanady. Każdego roku do Kanady przyjeżdża ponad 300-400 tys. imigrantów co stanowi około 1 % całkowitej populacji.

Y: Czy Kanadyjczycy mają jakąkolwiek wiedzę o Polsce i Polakach?

K: Dosyć często po krótkiej rozmowie i ujawnieniu swojego pochodzenia słyszę historie o polskiej babci, polskim sąsiedzie lub polskim fachowcu, który ciężko pracuje. Jesteśmy też komplementowani za pierogi. Dużo osób zna polskie słowa jak ‘cześć’ oraz ‘jak się masz’.

 

Poniższe zdjęcie to mieszanka moich wspomnień z wyjazdu i zdjęć podesłanych przez Kubę 🙂