Kiedyś mi się wydawało, że po 30-tce będę miała już wszystko poukładane w głowie, będę stateczna i bardzo mądra. Rzeczywistość wygląda trochę inaczej, wiem iż nadal sporo przede mną, zarówno w dziedzinie poukładania sobie w głowie, zarówno w byciu stateczną, a tym bardziej byciu (bardzo, lub choćby troszkę) mądrą… Mimo to bardzo lubię moje życie, to jak wygląda na co dzień oraz od święta. Lubię świadomość samej siebie, swoich pragnień, potrzeb oraz poczucie własnych możliwości.

 

Patrząc na siebie sprzed lat, przykładowo sprzed 10 lat, widzę spore różnice. Pewna mądra osoba z mojego otoczenia powiedziała kiedyś, że nie warto porównywać się do innych, bo to nie ma większego sensu, nie daje nic poza frustracją i poczuciem niesprawiedliwości. Warto za to porównywać się do samego siebie sprzed roku, dwóch, pięciu i patrzeć na siebie, swój progres oraz zmiany we własnym życiu.

 

Gdybym mogła zabrać samą siebie, o 10 lat młodszą, na kawę to bardzo chciałabym jej powiedzieć, że:

 

  • woda w żyłach daje zdecydowanie więcej niż regularnie wypijane litry kawy


    Nadal uwielbiam kawę i to się nie zmieniło, obawiam się iż nigdy się nie zmieni. Świeżo zaparzoną, pachnącą, aromatyczną kawę. Wtedy piłam ją namiętnie, bez opamiętania przez cały dzień i nie miałam jej nigdy dosyć. Dodatkowo nie miałam problemów z zaśnięciem, nawet po świeżo wypitej filiżance kawy, więc nie ograniczałam się w żaden sposób.

    Teraz piję kawę dla smaku, jedną lub dwie filiżanki dziennie, a resztę czarnego płynu zamieniłam na wodę. Piję ją czystą lub w towarzystwie dodatków: owoców, ziół, ogórków, ewentualnie miodu. Różnica jest spora przede wszystkim w ilości migren (kiedyś miałam kilkanaście miesięcznie, obecnie kilka razy w roku a ilość wypijanej wody jest jednym z głównych czynników, które pomogły), ilości spożywanych posiłków (często pragnienie mylnie odczytujemy jako głód i zamiast się napić, jemy), odporności i zdolności oczyszczania organizmu (o wiele łatwiej i szybciej przebiega), stopnia nawilżenia i napięcia skóry (yyyy… a z wiekiem to ma znaczenie i będzie miało coraz większe, uwierz mi młodsza o 10 lat ja), a odpowiednia ilość wody w organizmie pobudza zdecydowanie lepiej, niż najlepsza kawa.

    Mogłabym wymieniać tak długo, ale uwierz mi, iż będziesz ją wypijać z przyjemnością i bawić się jej smakami. Będziesz miała fazę na wodę z miodem i cytryną. Potem na pomarańczę z rozmarynem, a w okresie zimowym na pomarańczę z imbirem i kardamonem. Kolejno będzie woda z truskawkami i miętą, ale również z brzoskwinią. Będzie woda ogórkowa i z syropem rabarbarowym. Co więcej, przyjdzie moment, gdy zakochasz się w piciu gorącej wody i na długi czas odstawisz wszystkie herbaty, jakie będziesz miała. Dodatek świeżego imbiru uznasz za najbardziej trafiony.

  •  zabiegaj i dbaj o ludzi i to bardzo, ale tylko o tych o których warto

    Nie zajeżdżaj się dla każdego, kogo spotkasz na swojej drodze. Nie jesteś w stanie zadowolić wszystkich, a większość ludzi i tak weźmie co chce i pójdzie dalej, nie patrząc na Ciebie. Wiem, że masz potrzebę bycia z ludźmi, ale wierz mi, iż warto poczekać na tych wyjątkowych. Będziesz miała swoje miejsce na świecie i wspaniałych przyjaciół, którzy będą z Tobą na dobre i na złe. Będziecie razem spędzać dzień codzienny, będziecie razem spędzać święta. Uznasz ich za rodzinę i najbliższe Ci dusze. Co najistotniejsze będziecie mieć wspólny sposób myślenia, wspólne pragnienia oraz styl życia. To się zazębia i na tym warto budować przyjaźń!

  •  znajdziesz swój styl i dojdziesz do tego w czym Ci dobrze i co jest „Twoje”

    Ale ciesz się póki co tymi wszystkimi kolorami, bo wiem, że jesteś w fazie fioletu. Upajaj się nim, trochę to potrwa. Całkiem niedługo postanowisz nawet wymalować pokój w tych kolorach i będziesz się w nim świetnie czuć. To Twój czas na kolory i nie czuj się źle, że lubisz by było wokół Ciebie intensywnie. Przyjdzie czas, nie uwierzysz, że pokochasz kremy, beży, nudziaki i czernie, a do tego dorzucisz trochę pasteli i będziesz się świetnie w tym czuć. I będziesz wiedzieć w czym jest Ci dobrze. A póki co szalej i nie miej wyrzutów sumienia.

  •  uwierz w swoje możliwości

    Wiem, że myślisz, że stoisz przy ścianie i więcej Ci się nie uda. Mimo świetnego stanowiska uważasz, że nic więcej nie osiągniesz, a za to będziesz tyrać w miejscu, które nie daje Ci satysfakcji. Otóż nie, ogarniesz dodatkowe studia, zmienisz pracę, a nawet przebranżowisz się. Pójdzie Ci świetnie, a powiem Ci więcej, z dzisiejszej perspektywy to będzie tylko praca a nie . Ustawisz ją na odpowiednim miejscu.

  •  nie musisz być perfekcyjna

    Świat się od tego nie zawali, a Twoje życie tym bardziej. Wiem, że tego jesteś nauczona, by ciągle podnosić sobie poprzeczkę. Nie musisz! Zatrzymaj się i pomyśl o sobie oraz o tym czego chcesz. Zamień słowo muszę na chcę. Dzięki temu będziesz miała więcej czasu by być i żyć – ot tak, dla spraw, dla których warto. Odnajdź w sobie intuicję, a ona całkiem dobrze podpowiada i w wielu przypadkach dobrze wyjdziesz słuchając jej.

  •  nie zabijaj kreatywności

    Wiem, że masz w głowie masę pomysłów do zrealizowania, ale większość z nich tłamsisz i nie dopuszczasz do głosu. Dopuść, pozwól im wyjść na świat i realizuj. To dzięki tej cesze nigdy nie znałaś uczucia nudy, a zawsze umiałaś zagospodarować swoją przestrzeń. Nie rezygnuj z tego w dorosłym życiu!

  •  zastanów się co jest dla Ciebie najważniejsze

    Tylko ten punkt marzyłby mi się, by zagościł w Twoim życiu zdecydowanie wcześniej. Dlatego zastanów się już dzisiaj nad sensem życia, nad tym w którą stronę ono zmierza i co jest istotą. Wiem, że w głębi serca zaczyna w Tobie już kiełkować pragnienie poznania Boga, dlatego nie opieraj mu się, nie warto. Idź za tym, nie uciszaj, a On Cię poprowadzi w odpowiednie miejsce i do odpowiednich ludzi. Nie bój się tego, idź śmiało, poznaj Go i odkryj to najwcześniej jak się da! Bóg na Ciebie czeka, a z dzisiejszej perspektywy mówię Ci, że szkoda nawet jednego dnia na życie na ‚własny rachunek’.

    „Oto stoję u drzwi i kołaczę:
    jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy,
    wejdę do niego i będę z nim wieczerzał,
    a on ze Mną.”  (Ap3,20)