Co jak co, ale każdy szanujący się polski deptak przy plaży musi mieć swoją budkę z goframi. Gofry to klasyka gatunku, tego letniego i czyste ‚must have’, dorównujące nawet ociekającej tłuszczem rybie smażonej w tygodniowym oleju. Nie, żebym się nabijała z polskiej miłości do gofrów, czy smażonych ryb, bo sama je lubię i faktycznie kojarzą mi się z wakacyjnym pobytem nad morzem. Lubię, choć fanem nr1 nie jestem i mieć tego nie muszę. Po prostu. Taki człowiek.

 

Gdy kilka dni temu moja przyjaciółka zapowiedziała się, że wpadnie do mnie zrobić gofry, to w pierwszej chwili byłam lekko sceptyczna. Yyyyyy gofry? No ale ok. Istotniejsze było dla mnie to, że wpadnie i spędzimy ze sobą troszkę czasu, bo dość dawno nie miałyśmy okazji pobyć ze sobą. Przyjaciółka wpadła, ogarnęła ciasto na gofry i zaczęła je wypiekać. I tutaj padłam, bo gofry wyszły c-u-d-o-w-n-e. Chrupiące i delikatne jednocześnie. Nie za grube. Klasyczne i pyszne…. Oj miód na serce i wakacyjny brzuszek. Zniknęły w tempie ekspresowym. Również Mr Hubby nie był w stanie przejść obok nich obojętnie.

 

Gofrownica została u mnie na kilka dni, a ja postanowiłam zrobić gofrową powtórkę, ale jednocześnie troszkę pokombinować. Chciałam zrobić wersję bezglutenową i oczywiście pierwsza myśl powędrowała w kierunku mąki gryczanej, do której mam wielką słabość. Pamiętając jak sprawnie poszło z goframi pszennymi, wzięłam się ochoczo do pracy. I tutaj klops, bo ciasto gofrowe na mące gryczanej nie chciało ze mną współpracować. Lepiło się do maszynki i zejść nie chciało. Upał, w kuchni jeszcze cieplej, a ja z bolącym nadal po operacji brzuchem, czyściłam drewnianymi łopatkami gofrownicę. Nie raz i nie dwa. Musiałam dorobić ciasto. Wypróbowałam dwa lub nawet trzy przepisy. W końcu udało się. To co powstało i to co się u mnie sprawdziło, to zmodyfikowane kilka przepisów, wrzucone do jednego worka.

 

Gofry gryczane (bezglutenowe):
Składniki:

-1 i 1/4 szklanki mąki gryczanej

-250ml mleka

-30g przestudzonego, roztopionego masła

-1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

-słodziwo lub sól/pieprz do smaku – w zależności czy chcemy gofry słodkie czy wytrawne

 

Wykonanie:

Wszystkie składniki wymieszać i zostawić na minimum godzinę. Rozgrzać gofrownicę, nalać ciasta i wypiec gofry.

Propozycja podania:

W związku z tym, że Mr Hubby miał potrzebę słodkiego, a ja chciałam sprawić mu przyjemność, to postanowiłam iść w kaloryczne dodatki i zrobić sobotnie szaleństwo – jako dodatki podałam bitą śmietanę oraz pokrojone owoce. Jednak w wersji „na co dzień” gofry podałabym z twarożkiem, konfiturą lub miodem z owocami. Kuszą mnie również gofry wytrawne z pastą warzywną i pomidorem, ogórkiem i szczypiorkiem.

 

 

Mimo pierwszej niechęci, myślę iż warto mieć gofrownicę w domu. Pole do popisu jest spore. Można zrobić wiele wariantów a w prosty i szybki sposób mieć domowe gofry. Gofrownica ląduje na Wiśniowej liście gadżetów, w które moim zdaniem warto zainwestować.

 

Aaaaa! Wracając do tradycyjnych gofrów, tych na mące pszennej, to zostawię wam przepis, z którego korzystała moja przyjaciółka. Jest genialny i gofry wychodzą rewelacyjne. Gdyby ktoś szukał to proszę.

 

Gofry tradycyjne:
Składniki:

-1,5 szklanki mąki pszennej

-1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

-szczypta soli

-2 łyżeczki cukru pudru

-2 jajka

-0,5 szklanki oleju roślinnego lub roztopionego masła

-1 i 1/3 szklanki mleka

 

Wykonanie:

Wszystkie składniki wymieszać i odstawić na chwilkę. Następnie rozgrzewamy gofrownicę i pieczemy gofry.

 

Przepis na gofry tradycyjne jest ze strony Kwestii Smaku, którą nota bene bardzo polecam, bo jest pełna świetnych przepisów. Bezpośredni link do przepisu tutaj – klik.