• Uroda

    Dlaczego żel aloesowy jest super?

      Aloes. Żel aloesowy mówiąc ściślej. Jeden z moich dwóch ulubionych kosmetyków. Do tego stopnia, iż nie mogę się zdecydować, który jest numer 1. Na siłę decydować nie będę i póki co stawiam oba, na równi. Także szanowni państwo mamy remis. Dzisiaj chciałabym się skupić na pierwszym z nich, wspomnianym już żelu aloesowym.   Aloes to sukulent liściowy, w którego rodzinę można zaliczyć aż 550 gatunków. Można je spotkać w Afryce, na Półwyspie Arabskim oraz na Madagaskarze. Ich cechą charakterystyczną są mięsiste liście zawierające żółty/zielony/brązowy gęsty sok aloesowy. To właśnie on jest produktem pożądanym i medycznym, spożywczym i kosmetycznym obiektem westchnień. Stosowany bezpośrednio na rany ma działanie łagodzące a nawet…

  • Ignasie w trasie,  Kulinarnie

    Lato u nas zawitało

    Końcówka wiosny nie była dla mnie łaskawa, ale już po wiośnie i jest piękne lato. Słonecznie, ciepło a momentami wręcz gorąco. Moja bajka. Jestem wśród tych szczęśliwców, których upał nie męczy i dobrze się czują w wysokich temperaturach.  Siły jeszcze nie te i korzystać z pogody aktywnie niestety się nie da, ale spacery i owszem, wskazane. delikatny ruch pomoże wrócić do formy, powoli odzyskać kondycję oraz zapobiega zrostom pooperacyjnym. Więc spaceruję, najczęściej pod czujnym okiem męża, który przejęty rolą wisi nade mną jak kwoka nad pisklakami… W sumie to lepiej w tą stronę niż w drugą, więc ze stoickim spokojem poddaję się mężowym zaleceniom. Nie buntuję się nawet, gdy czuję…

  • Uroda

    Poźnowiosnenne kosmetyczne nowości

      Dawno nie było kosmetycznych nowości, ale też długo nie było mi to w głowie. Poza tym zanim Wam coś polecę, to lubię przetestować kosmetyk na sobie, tak by w swej opinii móc wydać rzetelną opinię. To wymaga czasu. W związku z tym, że zrobiło się ciepło, coraz cieplej, to ciągnęło mnie w stronę kosmetyków odpowiednich na lato, na wyższe temperatury oraz wakacyjne wyjazdy, wypady. Nadal uważam, że nie zawsze wysoka cena idzie w parze z jakością, tym bardziej z dobrym składem… A więc… zapraszam na moje późnowiosenne kosmetyczne nowości.   Nawilżający krem BB SKIN79, Dry Monkey Gdy temperatury zaczęły mocno rosnąć zapragnęłam czegoś lekkiego dla mojej buźki. Codzienna sumienna…

  • Kulinarnie

    Klasyka lata – gofry tradycyjne i bezglutenowe

      Co jak co, ale każdy szanujący się polski deptak przy plaży musi mieć swoją budkę z goframi. Gofry to klasyka gatunku, tego letniego i czyste ‚must have’, dorównujące nawet ociekającej tłuszczem rybie smażonej w tygodniowym oleju. Nie, żebym się nabijała z polskiej miłości do gofrów, czy smażonych ryb, bo sama je lubię i faktycznie kojarzą mi się z wakacyjnym pobytem nad morzem. Lubię, choć fanem nr1 nie jestem i mieć tego nie muszę. Po prostu. Taki człowiek.   Gdy kilka dni temu moja przyjaciółka zapowiedziała się, że wpadnie do mnie zrobić gofry, to w pierwszej chwili byłam lekko sceptyczna. Yyyyyy gofry? No ale ok. Istotniejsze było dla mnie to,…

  • Przemyślenia

    Moda czy konieczność – „zero waste”/ „less waste”

      „Zero waste” to coraz bardziej popularny slogan, coraz bardziej popularny trend. Czy konieczny? Oczywiście, że tak. Śmieci zalewają nas zewsząd. Przeraża mnie ilość wynoszonych worków ze śmieciami z Wiśniowej, mimo iż jest nas tylko dwójka i zdecydowanie od początku naszego wspólnego życia zwracamy uwagę na to co kupujemy, w jakich opakowaniach i z przemyśleniem czy dana jest nam niezbędna. Tak z teorii, „zero waste” to trend polegający na stylu życia generującym jak najmniejsze ilości śmieci, którymi zanieczyszczamy środowisko. Wyeliminowanie ich w zupełności to jak dla mnie utopia i marzenia ściętej głowy. Może w silnym samozaparciem się da, ale garniec złota temu, komu przez cały rok uda się nie zakupić…

  • Przemyślenia

    Leniwy ranek na balkonie – błogo mi

      Pachnie już latem i wakacjami. Oj pachnie zdecydowanie. Ciepłe powietrze, promienie słońca, lekki wiaterek i niezmarznięte, a wręcz ciepłe nóżki. Zapach truskawek, mrożonej kawy i koktajli owocowych. Pierwsze ogórki i mizeria do obiadu. Pranie suszone wiatrem i błogi odpoczynek. Nie pamiętam takiego stanu od dzieciństwa. Nawet nastoletni okres miałam okraszony prowadzeniem domu na końcu świata, rzucaniem okiem na młodszego brata. A teraz mam luz. Taki totalny. Fakt, że podyktowany rekonwalescencją i nie jest to totalny relaks, w czasie którego robię co dusza zapragnie. Niemniej jest mi dobrze i błogo. Tak, słowo błogo obrazuje mój stan idealnie. Wreszcie czuję iż nic nie muszę i że nikt nic ode mnie nie…

  • Kulinarnie,  Przemyślenia

    Czerwcowe, już domowe, przyjemności

      Czuję, że wracam do żywych. Tak naprawdę to czuję. Każdy dzień budzę się z większą ilością siły, energii oraz chęci do tego, by działać. Już od kilku dni głowa woła „chce mi się”, ale ciało spowalnia „nie tak szybko moja droga”. Deszczowy maj nie był moim najszczęśliwszym miesiącem w tym roku, ale to co zafundował mi czerwiec, nie przyszło mi do głowy w najgorszych koszmarach. Na sam, samiuteńki początek, tak jakby dla hecy, bo w dniu dziecka, wróciłam z hukiem do szpitala. Powikłania pooperacyjne. I znowu pytanie ‚dlaczego ja?’. I znowu ta sama odpowiedź – „a dlaczego nie?”. Czym jest szczęście znalezienia się w zaledwie kilku procentach powikłań, po…