Szczegóły. Wystarczy dobrze dobrana apaszka, by z pozoru nudna stylizacja robiła efekt WOW. Fantazyjnie upięte włosy lub dobrze dobrana czerwona szminka, by w dżinsach i białej koszulce prezentować się WOW. Dodanie specjalnej przyprawy, jednego tajemniczego składnika, by skromne danio zachwyciło i wywołało efekt WOW. Dopasowanie ramy do obrazu, która wydobędzie z niego maks, również daje efekt WOW. Wszystko tkwi w szczególe i wygląda na to, że coś w tym powiedzeniu jest. Wielkie radości z małych rzeczy.

 

Łazienka była pierwszym gotowym pomieszczeniem na Wiśniowej. Fakt, że wcześniej najmocniej rozgrzebanym. Doczekała się największej ilości zmian, przeróbek i dostosowań. Nasza łazienka jest malutka i trudno było ją zagospodarować. Po ustaleniach z fachowcem, który pomógł nam dobrać najkorzystniejszy układ, ruszyliśmy do boju. W okresie remontu miałam totalny odrzut od białych/szarych i burych łazienek i chciałam czegoś w kolorze. W charakternym kolorze, który jednocześnie nie będzie chwilową fascynacją i nie zacznie męczyć oczu po kilku miesiącach.

Efektem wielogodzinnych poszukiwań i różnych wariacji jest łazienka w niebieskiej, cieniowanej glazurze. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, pełen zachwyt i szczęście dla oczu. Biorąc pod uwagę, że remont był robiony 3 lata temu i nadal bardzo lubię te płytki, mogę stwierdzić, że wybór był trafiony. Aby nie pomniejszyć wizualnie małej przestrzeni zdecydowaliśmy się na położenie płytek do wysokości ościeżnicy drzwi, a resztę razem z sufitem pomalowaliśmy farbą o odcieniu bardzo czystej i wyraźnej bieli. Podłoga jest przełamana ciepłym drewnopodobnym gresem, który ciągnie się także przez cały przedpokój i kuchnię. To również był świetny wybór, bo wiele osób ma wrażenie, że to nie płytki, a mamy położone prawdziwe drewno.

Jak to bywa w trakcie remontów z tym, co jest pierwsze wykończone, to najczęściej pozostaje niedopieszczone… łazienka była gotowa jako pierwsza i można było z niej korzystać, więc wrzuciłam tam wszystko co niezbędne. I tak zostało do tej pory. Zaczęło mnie to drażnić. Drażnić iż nie czuję się tam tak, jak powinnam a pomieszczenie jest bez wyrazu, bez dopieszczenia i jakieś takie… nijakie…

 

Jakby tego było mało to ostatnie trzy tygodnie spędziliśmy bez ciepłej wody!

Tak, tak… Koszmar i tragedia w jednym. Urok mieszkania w bloku, w którym woda ogrzewana jest piecykami gazowymi. No cóż… Pech, że w międzyczasie mieliśmy zaplanowany kilkudniowy wyjazd (poczytaj) i trudno było umówić się z fachowcem. A fachowiec to również ciekawy temat. Po latach ciśnięcia młodzieży do liceów i na studia brakuje fachowców tego “niższego stopnia”. Pisze specjalnie w cudzysłowie, bo obecnie to fachowcy “wyższego stopnia”, a jak dla mnie ich poziom wiedzy i praktyczne doświadczenie zostawia daleko w tyle wielu magistrów z koziej wólki.

Fachowców jest mało i w tej małej ilości ich siła. Wiśniowa bez ciepłej wody, a nikt z dnia na dzień nie przyjdzie… Panowie mają tyle pracy, że niewielka awaria (zabawne…) ich nie kusi, bo mają poważniejsze zlecenia. A poza tym terminy, terminy, terminy… Wybawieniem okazał się znajomy Pan, który wcześniej robił nam remont. Pan Złota Rączka. On to dopiero jest na wagę złota! Sprawę udało się załatwić w raptem dwa tygodnie. Buhahahah… No dobra, troszkę przesadzam, bo w samym środku tych dwóch tygodni nas nie było, a jeszcze były weekendy przed i po wyjeździe. Niemniej brak ciepłej wody daje się mocno we znaki i uświadamia jak bardzo delikatni i wrażliwi jesteśmy…

 

W tym miejscu ukłony za udostępnianie łazienek z ciepłą wodą – “you know what I mean…”

 

Komfort posiadania ciepłej wody jest nie do opisania. To pierdoła, której na co dzień nie zauważamy. Jak zostanie odebrana a następnie zwrócona, człowiek cieszy się jak dziecko. Wielkie radości z małych, wielkich, rzeczy. 

 

Po tym jak sprawy wróciły na swoje tory i to co ciepłe być powinno, jest ciepłe, zapragnęłam dokończyć dzieła i dopieścić łazienkę. Ze względu na bardzo ograniczony metraż nie mam możliwości poszaleć z dodatkami, a z drugiej strony jest to miejsce, które powinno móc łatwo utrzymywać w czystości, a nadmiar dodatków temu nie sprzyja. Na dokładkę mamy wymieszane sanitariaty oraz lampy na bazie figur: koła i prostokąta. Umywalka, pralka, lustro i lampa nad lustrem jest na bazie prostokąta, a kibelek, prysznic i lampa główna okrągłe. Z tego powodu 2, 3 gadżeciki rozwiązują sprawę. Do łazienki wjechał spory kosz na pranie w delikatnym, ciepłym kolorze nawiązującym do podłogi, biały pojemnik na drobiazgi przy umywalce oraz piękne, mięsiste nowe ręczniki. Tak niewiele, a tyle dało.