Miesiąc temu rozpoczęłam zabawę ze zmywaniem twarzy olejami metodą OCM. Wydaje mi się, że to jest już wystarczający czas, by móc podzielić się wrażeniami. Zmian skóry twarzy zauważyłam sporo, a z eksperymentu jestem naprawdę zadowolona! Zostanę przy tej metodzie, bo bardzo służy mojej skórze. Jeśli umknął Ci post, w którym opisuję na czym ta metoda polega, to tutaj możesz przeczytać – klik.

 

Mimo iż zauważyłam sporo dobrego w tej metodzie oczyszczania skóry, to nie zakładam iż będzie tak u każdego. Każda skóra jest inna i potrzebuje czegoś innego. Myślę iż kluczowy jest tutaj dobór olei, który w moim przypadku był dość prosty, ze względu na fakt iż stosowałam je wcześniej w pielęgnacji ciała, włosów ale również twarzy. Dzięki temu, ale również kosmetycznej wiedzy, łatwo było by stworzyć mieszaninę odpowiednią dla mojej skóry, a później zmodyfikować. Moja początkowa mieszanina wyglądała tak:

  • 20% olej rycynowy
  • 30% olej migdałowy
  • 30 % olej sezamowy
  • 20% olej z orzechów makadamia
  • jako dodatek: olejek drzewa herbacianego

Miałam wrażenie iż po umyciu twarzy zostaje mi na skórze zbyt mocna tłusta warstwa, dlatego dodałam do mieszaniny więcej oleju rycynowego. To on jest odpowiedzialny za oczyszczanie skóry. Dolałam go „na oko”, więc dokładnej końcowej proporcji nie znam, ale myślę iż będzie to coś około:

  • 30% olej rycynowy
  • 27% olej migdałowy
  • 27 % olej sezamowy
  • 16% olej z orzechów makadamia
  • jako dodatek: olejek drzewa herbacianego

 

Do zmywania oleju używam małych ręczniczków i w przypadku mojej grubej skóry sprawują się super. Oprócz dokładnego zmycia oleju, dodatkowo delikatnie peelingują. W przypadku cieńszej/wrażliwszej skóry myślę iż świetnie sprawdziłyby się ściereczki z mikrofibry. Są delikatne oraz łatwo je utrzymać w czystości.
Po zmyciu oleju piorę ręczniczek ręcznie. Wymieniam na świeży co 2 dni.

 

A teraz do sedna – co się zmieniło w wyglądzie mojej cery?

Mam wrażenie czystszych porów, a do tego zwężonych! Nigdy nie osiągnęłam takiego ich zwężenia, jak właśnie przy oczyszczaniu skóry metodą OCM. A próbowałam wielu metod. To jest dla mnie sporo, bo naturalnie mam tendencję do rozszerzonych porów. Minus tego jest taki, że o wiele łatwiej się zanieczyszczają, jak te zwężone. Teraz mam wrażenie zdecydowanie bardziej czystej skóry twarzy. Dodatkowo, wyprysk który pojawił się na czole w tym czasie, znikł z niego w ekspresowym tempie. Skóra jest też bardziej napięta i ma ładniejszy koloryt oraz zniknął problem z przesuszeniem skóry przy uszach – czego nie mogłam zwalczyć żadną pielęgnacją jak do tej pory.

Zdarzyło mi się usłyszeć w ostatnim czasie pytanie co robię z buzią iż widać na niej promienną zmianę. To sugeruje iż zmiany są widoczne nie tylko przeze mnie.

 

Podsumowując….

Jestem bardzo zadowolona z metody oczyszczania skóry olejami i mam zamiar się jej trzymać. Gdy rozpoczynam wieczorną toaletę o późnej porze, gdy jestem już bardzo zmęczona, kusi mnie by zmyć makijaż tradycyjnie. Jednak efekty pielęgnacji OCM są warte tych kilku minutek codziennego zachodu.

 

Jako bonus – metoda oczyszczania skóry olejami świetnie wpisuje się w trend „ZERO WASTING”. Płatki kosmetyczne przestały mi być konieczne do demakijażu, a zużywałam ich codziennie sporo. Do zmycia oleju wykorzystuje się ręczniczki wielokrotnego użytku.

 

Ostatnim słowem – polecam! Przynajmniej wypróbować 🙂 .