Zwariowałabym bez ludzi. Dostała na głowę i pewnikiem zaczęła gadać sama do siebie. Bez dwóch zdań. Jak lubię swoje towarzystwo i miewam potrzebę, aby pobyć sama ze sobą, to stanem tym dość szybko się napełniam, a wtedy pragnę towarzystwa. Nie byle jakiego rzecz jasna… Jakość zawsze w cenie. Jeśli chodzi o ludzi, to tym bardziej.
Czas spędzony z bliskimi to dla mnie relaks! Ciekawa rozmowa, wspólne zakupy, spacer, czy leżenie na kocu w totalnej ciszy. Na Wiśniowej, u przyjaciółki w domu, lub w parku na kocu, bądź kawiarni. Nie ma to większego znaczenia! Istotne jest, aby razem być.

 

Jaka jest dla mnie przyjaźń? Krótko, zwięźle i na temat, bo o tym się nie rozpisuje. To się przeżywa!
*ma wspólny kręgosłup

Wydaje mi się, iż trudno byłoby mi się przyjaźnić z osobą, która ma totalnie inny system wartości oraz styl życia. Ciężko jest budować relację, gdy ma się inne życiowe potrzeby do spełnienia. Wiadomo iż każdy jest inny i nie spotka się dwóch takich samych osób, jednak chodzi mi tutaj o główne wartości jakie wyznajemy. Przyjaźń z osobą, która idzie w tym samym kierunku co ja, jest przyjemnością i drogą, której przeciwności można pokonywać wspólnie. A to scala każdą relacje.

*tolerancyjna

Poza wspólnym kręgosłupem, każdy ma swoje zwyczaje, zalety i przywry. Prawdziwa przyjaźń jest tolerancyjna i przygarniająca. Daje poczucie poszanowania naszych poglądów oraz odmienności zdania, nawet jeśli druga osoba się z tym nie zgadza. Dzięki temu można być sobą i czuć się swobodnie.

*empatyczna

Prawdziwy przyjaciel potrafi wejść w naszą skórę, bez większego wysiłku. Zna nasze mocne oraz słabe strony, oraz wie w jakich sytuacjach radzimy sobie gorzej. Dlatego też łatwo jest mu okazać troskę i wyrozumiałość, w sytuacjach które dla osób postronnych mogą być trudne do wychwycenia. Wie kiedy poklepać po ramieniu, a kiedy zwrócić uwagę, iż brnie się w zła stronę.

*sprawdzona

W okresie wzlotów i upadków. Jest. Po prostu jest i przeżywa wszystko z nami. Cieszy się radościami i pociesza w smutkach. Bez względu na okoliczności oraz zaistniałą sytuację.

*budująca

Cokolwiek, by się działo, to prawdziwa przyjaźń zawsze ciągnie w górę. Jest pozytywna, wesoła i wspierająca. Zawsze nastawiona na to, by ciągnąć w górę, a nigdy nie popychać w dół. Z szerokim uśmiechem na twarzy, na którego widok wiemy, iż nie ma przeciwności nie do pokonania, bowiem razem żyje się zdecydowanie łatwiej.

 

Wyrosłam z toksycznych przyjaźni. Zdecydowanie. Za stara na to jestem i zbyt cenię swój czas. Wolę go dzielić z osobami, które są tego warte. Może brzmi to górnolotnie, ale sporo pseudo-przyjaźni w swoim życiu doświadczyłam. Relacji nastawionych na zysk oraz na poświęcenie jednej strony. Przyjaźni, które ciągnęły ze mnie życie, jak wampiry energetyczne, które wysysają ze swoich ofiar energię. Przyjaźni, które ciągnęły w dół i nigdy nie budowały. Takim relacjom i pseudo-przyjaźniom mówię stanowcze nie! Nigdy więcej.

 

Mam sprawdzoną paczkę przyjaciółek. Towarzystwo, w którym czuję się dobrze i w którym jestem sobą. Osoby, z którymi przeżywam swoje radości i smutki. Które dzielą ze mną swoje życie. Jesteśmy razem na co dzień, spędzamy razem święta, wyjeżdżamy wspólnie na wakacje. Mam przyjaciółki, które siedziały ze mną w szpitalu, które jeżdżą ze mną do lekarza, wybierają ze mną ciuchy i przynoszą słodycze. Albo świeżo ugotowaną zupę i ostatni słoik mojego ulubionego dżemu truskawkowego. Wyciągają z domu, gdy łapie mnie gorszy dzień. Wpadają powiedzieć dzień dobry. Dzielą się wszystkim tym, co mają. Idą ramię w ramię, c-o-d-z-i-e-n-n-i-e. Są.

Płaczemy – śmiejemy się – milczymy – rechoczemy – gadamy – jesteśmy = żyjemy razem.

 

I za to jestem Bogu niezmiernie wdzięczna!