Nad ranem ćwierkają już ptaszki! Tak, tak. Nie pomyliłam się. Mimo iż po kilkudniowym rozpieszczaniu przez słońce, pojawiła się delikatna warstwa śniegu, to wiem iż jest już bliżej, niż dalej. Nawet biorąc pod uwagę to, że tegoroczna zima była całkiem, całkiem przyzwoita i nie tupała zbyt mocno nóżką, to tak bardzo serce rwie do wiosny. Powtarzam się, wiem… Od kilku postów piszę w kółko to samo. Ale co ja poradzę, że to moja ulubiona pora roku. Wyczekuję z utęsknieniem, nawet bardziej niż rok czy dwa lata temu. 

 

W związku z tym, że do prawdziwego wiosennego buuuuum trzeba jeszcze poczekać, to zachciało mi się zmienić coś na Wiśniowej. Odświeżyć. Wygładzić i rozjaśnić. Wysprzątać nawet. Pomysłów masa, realizację muszę rozplanować w czasie – mierzyć siły na zamiary. Przez to, że żyjemy z Mr Hubby w sporym biegu, to jak znam życie, to porozciąga nam się akcja na kilka miesięcy. Niemniej ja planować i wcielać dopieszczanie mieszkanka uwielbiam, więc zbytnio mi to nie przeszkadza. Stać z bacikiem nie zamierzam, śrubować terminów tym bardziej. Wolę postawić na rozkoszowanie się tematem i satysfakcję z pojawiających się szczegółów. Szczegółów, które utworzą zmodyfikowaną całość. Tych szczegółów zdradzać póki co nie będę, ale pokażę Ci czym się inspirowałam. Będzie świeżo i wiosennie!

 

Wypadałoby zacząć od tego co w designerskim światku drzemie w sezonie 2019. Moda, modą i dobrze jest się zainspirować, ale zbyt wiele obserwuję ślepego podążania na trendami. Biała kuchnia czy styl scandi jest już przysłowiowym terminem. Każdy kto urządzał mieszkanie w przeciągu kilku ostatnich lat sam się z tym spotkał. Nie mam nic przeciwko tym stylom, jeśli faktycznie nam się podobają i dobrze się w nim czujemy. I przewidujemy, że ten trend będzie trwał następne lata. Chyba, że masz zamiar zrywać płytki co 5 lat, lub przemalowywać kuchnię każdej wiosny.

Wybierajmy mądrze, kierujmy się własnymi preferencjami, ale również funkcjonalnością. Uwielbiam piękne rzeczy, jednak na nic mi one, jeśli nie spełniają swojej funkcji.
No chyba, że mówimy o typowym kurzołapie – ale co kto lubi.

 

Trendy na rok 2019 przejrzałam, głównie z ciekawości, czy jestem w stanie zaadoptować coś z tego dla siebie. Wśród tych najczęściej wymienianych pojawiły się:
  • naturalne kamienie – granity i marmury
  • złagodzenie minimalizmu oraz pojawienie się dekorów
  • geometria (*) i obłe kształty
  • ciepłe, przytulne kolory oraz mocne kolorystycznie akcenty
  • rękodzieło oraz trend eko

 

(*) W tym roku swoje 100 – lecie obchodzi niemiecka szkoła Bauhaus opierająca się na dużych, czystych formach geometrycznych.

logo Bauhaus (źródło)

 

Co z powyższych jest moją bajką?
  • zdecydowanie ciepłe i przytulne kolory – nie lubię przebywać w sterylnie białych pomieszczeniach. Mimo iż kocham szarość, to lubię ją w zestawieniu a ciepłym akcentem. Uwielbiam kremy, beże i wszelkie nudziaki
  • złagodzenie minimalizmu – po okresie pustek na meblach zaczynam doceniać bibeloty i lubię fakt, że zaczęły się u nas pojawiać. Nie mam potrzeby zagracania się ale chcę mieć wokół akcenty tego iż nasz dom żyje
  • geometria – uwielbiam! Można ją zauważyć na Wiśniowej w kilku miejscach. Łazienka droczy się zestawieniem kół z prostokątami, jeśli chodzi o wyposażenie. Duży pokój zdobią witryny z zaokrąglonymi brzegami i to one były faktycznym motorem napędowym, by mieć je u siebie. Mogłabym wymienić jeszcze kilka, ale może w którymś momencie uda mi się je pokazać

 

W szukaniu inspiracji, jak zwykle zresztą, niezawodny okazał się Pinterest! Oto co udało mi się znaleźć, czym zainspirować. Może odbiegać od trendów, ale nie są to całkiem “niemodne” pomysły.

 


1 – klik

2 – klik


3 – klik


4 – klik


5 – klik


6 – klik


7 – klik


8 – klik


9 – klik


10 – klik