Rok 2018 obdarował nas sporą ilością wolnych, świątecznych dni za sprawą weekendu poprzedzającego gwiazdkę. Wiem i rozumiem, że mąż  z dziećmi dopominają się o uwagę, mieszkanie standardowo się zakurzyło a lista smakołyków do zrobienia ciągnie się i ciągnie i można by ją zapisać na rolce papieru toaletowego. Domyślam się, że mogą być jeszcze nie zrobione zakupy i nawet prezenty nie kupione, nie mówiąc już o ich zapakowaniu… I pewnie gwiazda na czubku choinki lekko się osunęła i trzeba ją poprawić. I jeszcze stół przygotować, łazienkę ogarnąć i drzwi wejściowe. Kosmos… a może tak… a może tak, skoro ten rok bogatszy o weekend przedświąteczny, to warto coś dla siebie zrobić… I rozpieścić zmysły – tak całkiem po babsku, po kobiecemu, bez większych uniesień czy głębokich przemyśleń… by sprawić sobie radość i przyjemność i poczuć się pięknie we własnej skórze. 

 

Zmęczone, zabiegane, zalatane z tysiącem spraw do ogarnięcia, zapominamy o sobie. I pewnie gdyby większość z nas w tym czasie zajrzała do lustra, to ukazałby się nam widok poszarzałej, zmęczonej twarzy, tłustych włosów, połamanych paznokci z resztkami lakieru i przesuszonej skóry dłoni. Dlatego zachęcam Cię moja droga, byś razem ze mną przygotowała siebie do świąt. Tak, siebie. Wiem, że zadbałaś o wszystko dookoła ale chciałabym, byś w te święta poczuła się również dobrze sama ze sobą… a więc zaczynamy 🙂

 

Pozbywamy się tego co stare i brzydkie, poszarzałe…

Robimy peeling całego ciała. Najlepiej przy okazji wieczornej kąpieli. Specjalny wpis na ten temat znajdziesz tutaj. We wpisie jest kilka przykładów domowo zrobionych peelingów a także opis jak ja się z tym rozprawiam.

.

W międzyczasie nałóż również peeling na skórę twarzy. I tutaj również lubię domowe mikstury, jednak trzeba dobrze znać swoją cerę i to jak reaguje ona na domowe kosmetyki. W związku z tym, że to nie czas na eksperymenty, to postaw na peeling z drogeryjnej półeczki. Ja zaopatrzyłam się w peeling Dr. Konopka’s w wersji do cery normalnej i wrażliwej, bo ostatnio ciągle jestem zaróżowiona i mam podrażnioną skórę twarzy. Normalnie wzięłabym wersję dla cery mieszanej, tym bardziej że lubię konkretne złuszczanie. Kosmetyki Dr Konopka’s to ciekawa propozycja kosmetyczna – bazują na ziołach a ich produkty według producenta są wykonywane według starych, sprawdzonych receptur.

Na koniec dodam tylko, że pachnie obłędnie i peeling jest mocnym kandydatem na moją nową kosmetyczną miłość.

 

Piękne, lśniące włosy

Każda elegantka wie, że zadbana fryzura to 50% sukcesu i dobrego wyglądu. Na nic zda nam się Prada i reszta ferajny, jak całość okrasimy nieświeżymi włosami, które na dodatek nie będą chciały się w żaden sposób ułożyć. Dlatego proponuję dzisiaj pełny zabieg na włosy i skórę głowy. A o nią, w sensie skóry, również powinnyśmy zadbać, by odblokować ujścia mieszków włosowych. Ujścia te są zapychane przez brud, pot a także kosmetyki używane do pielęgnacji i stylizacji włosów.

W ofercie drogerii jest sporo peelingów dedykowanych skórze głowy, są to tzw. peelingi trychologiczne – możesz spotkać się z taką nazwą na etykiecie. W związku z tym, że aktualnie nie posiadam takiego, zrobiłam go sobie na bazie soli oraz delikatnego płynu do higieny intymnej. Nie polecam robienia peelingu do skóry głowy na bazie cukru, ze względu na to iż możesz mieć tendencję do rozwoju grzybów w tej okolicy a cukier jest dla nich pożywką. Przy braku wprawy można sobie zaszkodzić, więc bezpieczniejsza jest w tym przypadku sól.

 

UWAGA 🙂

Peeling skóry głowy wykonujemy bardzo delikatnie, kolistymi ruchami. Nie szoruj suchej głowy a zwilżoną. Do rozprowadzenia soli możesz użyć tak jak ja płynu do higieny intymnej, lub delikatnego szamponu. Najlepiej takiego bez SLS w składzie. Następnie umyj włosy.

 

Po oczyszczeniu skóry głowy proponuję Ci olejową maskę do włosów, nałożoną na humektantowym podkładzie (może to być żel aloesowy, miód).
Mieszam maskę z olejem migdałowym i nakładam na włosy, które wcześniej pokryłam aloesem. Jeśli nie masz oleju migdałowego to śmiało można go zastąpić innym. Nie polecam oliwy z oliwek, bo jest ciężkim olejem i mocno obciąża włosy. Proporcje – zacznij od pół na pół a jak już dojdziesz do wprawy, to znajdziesz idealną proporcję dla siebie.

Maskę nakładam na włosy ale nie bezpośrednio na skórę głowy – jeśli nałożysz na skórę to najprawdopodobniej będziesz musiała wspomóc się szamponem przy zmywaniu jej – wszystko zależy od porowatości włosów, rodzaju skóry a także użytej maski i oleju.
Aby masce było łatwiej pracować a mi funkcjonować to nakładam foliowy czepek oraz owijam włosy ręcznikiem. Dla spotęgowania efektu można podgrzać maskę z olejem suszarką – poprzez nałożony wcześniej ręcznik. Maskę zostawiam na 30 minut. Następnie spłukuję i nakłam produkty do stylizacji, by choć trochę okiełznać loki  – w moim przypadku żel do włosów.

 

By miło spojrzeć w lustro

Uwielbiam maseczki na twarz. Jeśli nie mam czasu na domowe ich mieszanie to zaopatruję się w nie, a te to jedne z moich ulubionych:

Maziam się nimi namiętnie i często wtedy czuję, że tak – faktycznie coś dla siebie zrobiłam. Przy okazji ogarniam brwi i usuwam niechciane włoski.
Nie zapomnij o ustach i też zaserwuj im odżywczą porcję – najszybszy sposób to nałóż warstwę miodu. Najtrudniejsze to, że nie powinnaś go zlizać a zostawić na przynajmniej 20 minut. Po tym czasie delikatnie zetrzeć.

Moja rada – nie zapominaj o nałożeniu maseczki na szyję. Nie tylko dłonie są wizytówką kobiety. Sporo widać również po szyi, ponieważ nie ma tam żadnych gruczołów, które mogłyby ją ratować i jest zdana tylko i wyłącznie na nas. Dlatego własnie skóra szyi mocno wiotczeje i u starszych pań aż zwija się do dekoltu.

Przysłowiowa wizytówka – nasze piękne dłonie

Opiłowane paznokcie, usunięte skórki, zadbana skóra dłoni i delikatny kolor paznokci to miód na moje serce. Miałam czas, gdy paznokcie nosiłam we wszystkich kolorach tęczy i chyba mi się przejadło. Obecnie lubię delikatne pastelowe nudziaki i koniecznie nie w odcieniu różu a wchodzące bardziej w beż, brzoskwinkę. Delikatnie, z klasą i w tym czuję się najlepiej. Dla odmiany, co któryś raz, ozdabiam paznokieć, dwa malutkimi cyrkoniami. Ładnie się błyszczą a nie jest to ozdoba nachalna.

Jeśli chodzi o paznokcie w stópkach to tutaj nie mam oporów co do kolorów, nie znudziły mi się te mocniejsze i tak je maluję. Mimo zimy i nieodkrywania stóp, lubię mieć je pomalowane. Najczęściej wybieram między klasyczną czerwienią, ciemnymi beżami a fioletami i bordo.