Połowa listopada a jesień dopiero zrobi się ‚jesienna’. Póki co, kolorowe liście, ciepło i wszędobylskie słońce powodowało, że bardziej chciało się przebywać na zewnątrz niż w domowych pieleszach. Ale wiem, że jesień walnie jak grom z jasnego nieba. I chcę się przygotować na to. Tak, aby rozkosze całego roku, czyli piękna wiosna i długie słoneczne lato, a także pierwsza część jesiennej aury, nie poszły na marne. Bo rok wyjątkowy. Pogodowo jeden z lepszych w moim życiu. Nie pamiętam drugiego takiego, który tak aż by rozpieszczał. Czuję się nagrzana, nasłoneczniona a poziom wit. D w organizmie na bank podskoczył i to bez przyjmowania suplementów. Pełna satysfakcja.

Aby zapas dobrego samopoczucia przetrwał jak najdłużej, konieczne są zamienniki tej pięknej pogody. Jesienne umilacze. Przeniesienie ciepła słonecznego na ciepło domowe i zadbanie o atmosferę. Najłatwiej poprzez dodatki. Uwielbiam swój dom. Choć jest niewielki i w zasadzie to mieszkanie, a na dodatek znajduje się… w dziesięciopiętrowcu. Zawsze mówiłam, że nigdy, przenigdy nie chciałabym w takim bloku mieszkać. Ten nasz nie jest z tych największych, sąsiedzi nieirytujący a część nawet całkiem sympatyczna. Blok jest blisko centrum ale mamy spokój i blisko do rekreacyjnych terenów miasta. Lubię tam mieszkać.

 

 

Moje jesienne typy 2018r.:

  • olejek kadzidłowy indyjski

    Wg sprzedawcy posiada drzewny, ciepły, żywiczny, korzenny, zapach i dokładnie tak jest. Jednocześnie jest nieduszący i wywołuje przyjemne skojarzenia z baśniami 1001 nocy 🙂 . Dalsze informacje sprzedawcy mówią, że przyjechał do mnie z Nepalu i znany jest od czasów biblijnych.
    Oprócz wykorzystania go przy produkcji naturalnych kosmetyków, dodaję do kompozycji zapachowych a jak zrobi się buro i zimno to mam zamiar zrobić sobie odświeżacz powietrza tylko lub głównie na jego bazie.
          

  • herbata z pomarańczami, miodem i goździkami

    Pomarańcze w napojach to mój absolutny faworyt 2018 roku. Po okresach gdy w naszych domowych napojach królowała cytryna – mięta – limonka w przeróżnych konfiguracjach, ten rok należy do pomarańczy. Po okresie wody z pomarańczą, lemoniady pomarańczowej czas na herbatę.
    Robi się ją łatwo, szybko i przyjemnie. Zaparzam czarną herbatę w dzbanku, wrzucam pokrojoną w plastry pomarańczę i goździki a po lekkim przestudzeniu dosładzam miodem. Pyszna i na ciepło i na zimno jako ‚ice tea’. Polecam.

          

  • poduchy, koce, pledy

    Po okresie, gdy wokół mnie było minimalistycznie, momentami wręcz sterylnie, mam fazę na puchato i miękko. Kanapa w dużym pokoju zapełnia się poduszkami. Wybieram je w jednej tonacji kolorystycznej ale celuję w różne faktury materiałów. Daje to świetny efekt przytulności. Do tego kocyk, a nawet dwa, bo obecna stylizacja nie gra z kolorem kanapy. Po wejściu do domu, aż chce się rzucić na nią i rozłożyć, otulić i nie wstawać.

        

  • książka „Trzech panów w łódce (nie licząc psa)” autorstwa Jerome K. Jerome

    Odgrzewany kotlet, bo pierwszy raz sięgnęłam po nią kilka lat temu. Odgrzewany ale wart odgrzania. Oj tak. Pozycja opisywana w internecie jako ‚humorystyczna, XIX-wieczna powieść angielska’. I jest humorystyczna w najlepszym gatunku. Czytając ją, nie można nie kwiczeć/rżeć pod nosem, a co rusz nie zanosić się głośnym i donośnym śmiechem. Rewelacja! Fragment opisu ‚XIX-wieczna’ może lekko zniechęcić, ale niepotrzebnie. Jest napisana prostym, dobrze czytającym się językiem. Lekko i właśnie… humorystycznie.
    Z założenia miał to być przewodnik turystyczny po Tamizie 🙂 . Trochę panu Jerome nie wyszło, ale na dobre wyszło czytelnikom! Historia opowiada o 3 dżentelmenach, którzy w towarzystwie psa, postanowili przepłynąć Tamizę. Spotyka ich masa zabawnych sytuacji.
    Książkę odgrzebałam przy okazji ostatnich porządków i odłożyłam z zamiarem przeczytania w najbliższym czasie. Na samą myśl o niej śmieje mi się buzia, bo wiem, że to lektura ciągnąca humor wysoko w górę 🙂 .

         

  • serial „Atypowy”

    Chodzi za mną już kilka tygodni, ale ostatni czas nie służył wciąganiu się w serial. Zrobi się szaro, buro i wtedy będzie to czas odpowiedni. Polecany przez wiele osób, których gust filmowy jest mi bliski, więc obejrzę z chęcią.
    „Atypowy’ to historia autystycznego nastolatka, który postanowił zakosztować dorosłego życia na własny rachunek. Wychodzi spod skrzydeł matki i… no właśnie. O reszcie będę się mogła wypowiedzieć jak obejrzę, póki co ten opis i dobre recenzje mnie zachęcają.

    zdjęcie źródło: FILMWEB